20 Lis, 15

Kawa… Kawka… Kawusia… :) Poradnik kawoholiczki.


Kawoholiczka

Kawa, kawka, kawusia,  jest moim jedynym nałogiem, z którego nie zamierzam rezygnować. Uwieeelbiam jej smak i aromat do tego stopnia, że nawet mój żel pod prysznic pachnie kawą. W lodówce jako pochłaniacz zapachu stoi  zmielona kawa. W moim aucie w bagażniku są oczywiście ziarenka kawy. No więc nie mogę i nie chcę z niej rezygnować. Nie wspomnę już o tym, że kawa kojarzy się z przyjemnością. Uwielbiam ekscytujące opowieści przy małej czarnej z przyjaciółką.  Kto by też nie chciał wypić porannej kawki przyniesionej do łóżka przez ukochaną osobę.

Niestety odkąd  dowiedziałam się, że zakwasza organizm bardzo się zasmuciłam. Zaczęłam się zastanawiać co daleeej……
Wtedy natrafiłam na książkę „Kuchnia wg 5 przemian” i znalazłam wspaniały przepis na rozgrzewający napój kawowy. Wspomaga pracę nerek i ociepla cały organizm. Do tego dzięki gotowaniu i dodaniu soku z cytryny, traci właściwości zakwaszające. Dla nie wtajemniczonych, w zakwaszonym organizmie bardzo szybko powstają stany zapalne a to one są początkiem wielu chorób. Dlatego w weekendy zawsze ją gotuje, używając oczywiście wszystkich aromatycznych przypraw. Potem udaję się na kochane meble ogrodowe stojące na tarasie przy domu i wsłuchana w śpiew ptaków pieszczę swoje kubki smakowe aksamitnym i aromatycznym wywarem z kawy.

Przepis:

  • na wrzątek wsypujemy ok 400 ml,
  • imbir,
  • cynamon,
  • kardamon.

Gotujemy przez kilka minut. Dolewamy odrobinę zimnej wody i kilka kropli cytryny (ja dodaję sok z połowy cytryny) Następnie wsypujemy 2-3 łyżki kawy mielonej. Gotujemy przez kolejnych kilka minut. Po lekkim ostygnięciu i dodaniu miodu. Jest gotowa do spożycia. Dla odważnych można wypić ją z fusami, dla zdrowotności oczywiście ha ha 🙂

Pozostał mi jednak problem kawusi w pracy, bez której nie wyobrażam sobie poranka. Tutaj dostępna jest świeżo mielona z ekspresu. I tym razem znalazłam prozdrowotne rozwiązanie.
Huraaa !! ! Odkryłam w sklepie ze zdrową żywnością silnie alkalizującą melasę z trzciny cukrowej, która ma bardzo dużą ilość magnezu. Jedna łyżeczka zawiera tyle żelaza, co 9 jaj, a wapnia tyle, co jedna szklanka mleka. Dostarcza też miedzi, magnezu, potasu, cynku i witamin B-kompleks. Ucieszyło mnie to jeszcze bardziej gdyż nie przepadam za mięsem. Przyda mi się taka  porcja łatwo przyswajalnego żelaza. Ponadto kawa ma sporo właściwości antyoksydacyjnych, pobudzających i rozgrzewających co w naszym klimacie jest nie bez znaczenia. Warto popić ją szklanką ciepłej wody, gdyż działa również osuszająco na nasz organizm.

Należy pamiętać, aby nie przesadzać z ilością bo wówczas jest szkodliwa. Ja wypijam jedną filiżankę małymi łyczkami, delektując się jej smakiem i aromatem. Nie polecam też dodawania mleka, gdyż ono blokuje trawienie.

W związku z moją wielką kawową miłością, chciałam się jeszcze z Wami podzielić przepisem na peeling kawowy na bazie oleju kokosowego.

  • 5 łyżek stołowych oleju kokosowego rozpuścić w kąpieli wodnej,
  • 3 czubate łyżki kawy,
  • 2 łyżki gruboziarnistej soli himalajskiej -opcjonalnie

Jak ostygnie to jest gotowy do użycia. Nie ma żadnych konserwantów i innych sztucznych substancji, więc nie szkodzi. Ma właściwości złuszczające, detoksykujące i pobudzające mikrokrążenie. Pomaga pozbyć się skórki pomarańczowej. Jest naturalnym natłuszczaczem. Po takim zbiegu nasza skóra jest aksamitna i gładka, pięknie pachnie a my jesteśmy wystarczająco pobudzeni by zrobić coś fantastycznego!

 

Źródła zdjęć:

zdjęcie główne – własne,
zdjęcia w tekście z serwisu photopin.com